wtorek, 1 kwietnia 2014

Od Riven do Kogoś

Zaczynało się ściemniać. Riven wiedząc że długo nie pojedzie na tych marnych resztkach z wczoraj wyszła z brudnej jaskini. Blask ostatnich promieni zachodzącego słońca padł na twarz wilczycy. Uśmiechnęła się. W życiu widziała piękne zachody ale ten był wyjątkowo śliczny. Postanowiła że odejdzie na jakieś 2 kilometry na wschód od najbliższej jaskini. Tam zapoluje. Chociaż... może lepiej byłoby gdyby poszła na zachód, na wschodzie było mało zwierzyny. Rozważając tak swoją trasę polowań, słońce już całkiem zaszło. Blady księżyc rzucał marny cień na ogołocone gałęzie drzew. Spojrzała w górę. "Już czas" pomyślała i pobiegła niczym gazela w stronę zachodu, jakby chciała dogonić ostatni promień słońca, już i tak niewidoczny w mroku. Biegnąc, powoli zaczęła wyostrzać zmysły. Najpierw słuch, najprzydatniejszy w takich okolicznościach. Potem wzrok, węch... Poczuła zapach krwi. Jej źrenice przybrały kształt oczu kota. Zwęziły się niebezpiecznie, jak zawsze przy nocnych łowach. Powoli zaczęła się przemieniać. Od razu poczuła jak Riven go miała. Przygotowała się do wielkiego skoku by powalić na ziemię swoją zdobycz. Wzięła wdech i wzbiła się w powietrze. Jej czarne skrzydła zatrzepotały na wietrze. Wilczyca zgrabnie wylądowała na owej ofierze. Ku jej przerażeniu był to wilk.

<Ktosiu, może odpiszesz ?>

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz