Nagle walnął on głową w ziemie
-Elver!-krzyknęłam.
-Już wstaje...-powiedział i dźwignął się niezdarnie.
-Elver! Ty żyjesz!-powiedziałam uradowana. Rzuciłam się ku niemu (choć każdy mięsień wołał o odpoczynek, kiedy zobaczyłam), że znowu się zatacza i podtrzymałam go. Czułam jego oddech na swoim karku.
-Dasz radę iść?-spytałam.
-Uh... Tak,chyba tak.-zasapał
Byliśmy już niedaleko gór kiedy Elver zachichotał.
-Przestałaś być czerwona!-powiedział rozbawiony tak jakby to był komplement.
-Ahaaa. Dzięki. Elver wszystko w porządku?-lekko martwił mnie jego stan.
-Tak. Ale... wszystko kolorowe-powiedział po czym zamknął na chwile oczy.
Wspinając się pod górę przybiegła do nas zdziwiona Thiera.
-Co się stało?!-zapytała po czym wzrok z Elvera kierowała na mnie.-I w co ty jesteś ubrana?!
Spojrzałam na siebie, ach... Nadal byłam wystrojona po tym jak wróżki przygotowały mnie na ceremonie.
-Długo opowiadać. Dowiesz się jak Elver całkowicie wydobrzeje.- powiedziałam po czym pomogła mi go nieść. Doszłyśmy do mojej jaskini i tam zobaczyłam Jaxa, który rozmawiał żywo z jakąś wilczycą. Nagle poderwał się na nogi.
-Lena? Elver?! Nic wam nie jest?!-zaczął wypytywać.
-Chyba nic poważnego. Pomóżcie mi go tam położyć.-wskazałam miejsce.
-Jax jesteś koloru tęczy!-wtrącił Elver
-Uuu jest z nim źle.-stwierdził mój brat
Wszyscy zadbali o to by majaczący Elver mógł sobie wygodnie leżeć. Po kilku godzinach w jaskini zostałam tylko ja, Jax i nasz poszkodowany. Przyrządzałam mu właśnie jakieś lekarstwo kiedy powiedział....
(Elver? Co powiedziałeś xD )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz