środa, 30 kwietnia 2014

Od Thiery C.D Elvera


- Czemu jesteś dla mnie taki nie miły i suchy? Co ja Ci takiego zrobiłam? - rzekłam stanowczo.

Elver?? No czemu? I sorki, że krótkie, brak weny.

poniedziałek, 28 kwietnia 2014

Od Elvera. c.d Thiery


-Może być ale gdybyś dodała jakieś małe wybuchy albo coś takiego między każdą ,,sztuczką'' efekt był by o wiele lepszy. - powiedziałem.
-Zachowam to na przyszłość. A ty? Co umiesz?
-Nic szczególnego... - mówiłem pocierając łapą o łapę. Było dość chłodno więc podpaliłem kilka gałązek pod łapą Wilczycy. Ta zrobiła kilka kroków pozwalając mi wstać. Ruszyłem w drogę powrotną gdzy Thiera coś powiedziała.

(Thiera? Co powiedziałaś? )

Od Elvera cd.o Shurikena





-Acha, jeszcze jedno pytanie. Czy ten róg na czole oraz tęczowa grzywa i ogon są prawdziwe, czy to tylko moje omamy? - Shuriken uśmiechną się i wypchnął mnie z jaskini. Czułem się już lepiej. Przynajmniej odechciało mi się wąchać kwiatków... Wróciłem do jaskini i się położyłem.
Obudził mnie głos Leny. Spojrzałem na nią, potem na swoje łapy. Wszystkie kolory wróciły na swoje miejsca. Uśmiechnąłem się i wstałem.
-Jak się czujesz? -spytała.
-Wspaniale! - krzyknąłem.

( Może ktoś dokończy? )

piątek, 25 kwietnia 2014

Od Shurikena do Elvera


-Co my tu mamy?-Rzekł obcy wilk wchodząc do mojej jaskini i budząc mnie. Był cały obwiązany bandażami.
-Nowy członek watahy? Jak cię zwą?
-Shuriken, a ciebie?-spytałem.
-Jestem Elver. Czekaj... Zaklnę twoje łapy przed Jaxem. Lepiej żeby znowu ich nie ruszał bo tym razem się na prawdę wykrwawisz.
-Słyszałeś naszą rozmowę?
-Tak się składa, że akurat tędy przechodziłem...-Uśmiechnął się. Po chwili zrobiłem to też ja.
-Ja lecę zanim Legenda wróci, bo ochrzani mnie za wstanie z łóżka w tym stanie i jeszcze obudzenie cię. Gotowe. Do zobaczenia.
-Cześć Elver.
-Acha, jeszcze jedno pytanie. Czy ten róg na czole oraz tęczowa grzywa i ogon są prawdziwe, czy to tylko moje omamy?
<Elver?  Sorry ale musiałam to dodać >

Od Shurikena cd.o Legendy


-Eee... Gdzie ja jestem?-Szepnąłem otwierając oczy. Słońce wpadało do jaskini małymi szczelinami. Było tu pięknie. Leżałem na stercie siana. Od tylu miesięcy nie było mi aż tak wygodnie. I wtedy wróciła mi świadomość. Poczułem ogromny ból w łapach. Popatrzyłem na nie i... obca łapa przycisnęła miejsce złamania. Jęknąłem.
-Zostaw Legendę w spokoju.-Warknął wilk. Tak myślałem. To był brat legendy. Jak on miał? Bax? Fax? Nie, nie. Sorry. Jax.
-Gdy tylko wyzdrowiejesz odejdziesz z tąd, albo własnoręcznie odbiorę ci życie. Zrozumiałeś?-Zagroził mi. Popatrzyłem na moje łapy. Znowu zaczęły krwawić. Poczułem że znów słabnę. Musiałem stracić dużo krwi.
-Zrozumiałeś?!-Powtórzył głośniej. Nic nie odpowiedziałem. Ciekawe co zrobi jak naprawdę się zdenerwuje.
-No dobrze... W takim razie pogadamy inaczej.-Wyjął z worka sztylet i przyłożył mi do oka.
-Jeśli nie odpowiesz... Wydłubię ci je.-Wyglądał jak szaleniec. Był teraz doroślejszy, większy i bardziej umięśniony niż kiedyś. Prawie mi dorównywał. PRAWIE.
-Jax, przyszłam na zmian... JAX!!!-Krzyknęła biegnąca ku nam Legenda. Jax przestraszył się i przeciął mi skórę w poprzek oka. Jęknąłem cicho. Nie widziałem nic na to oko przez spływającą krew.
-Jax, oszalałeś?! Nie tylko sam pakujesz się w kłopoty, ale też stwarzasz je innym! Co to ma być?!
-Tylko tu sobie... Rozmawiamy.-Odskakując przygniótł moje połamane łapy. Krzyknąłem.
-Rozmawiasz z nim z sztyletem w łapie?! Myślałam że masz w głowie chociaż krztę rozumu. Myliłam się.
-Ekhem...-odchrząknąłem już trochę zamroczony-Wy się tu kłóćcie a ja się wykrwawię na śmierć, ok?-Legenda spojrzała z nienawiścią na Jaxa i podbiegła do mnie.
-Kto by pomyślał... Chyba się jeszcze sobie nie przedstawiliśmy... CZEKAJ! Nie mów! Jesteś Legenda, prawda?
-Dobrze, Shurikenie. Zgadłeś. - Zachichotała cicho. Za nią usłyszałem prychnięcie Jaxa. Owinęła mi łapy nowym bandażem i położyła okład na ranę na oku.
-Jax, możesz już iść.-Warknęła Legenda.
-A jeśli on cię skrzywdzi kiedy wyjdę?-Lena zaśmiała się cicho.
-Wilk który prawie się wykrwawił, chwilowo nie widzi na jedno oko, i ma połamana przednie łapy? Nie sądzę.-Po chwili Jax wyszedł. A wtedy ona zapytała:
<Legenda? Ale się rozpisałam co? >

Od Elvera


-Jeśli wymiotowanie jest nieprzyjemne a tęcza jest przyjemna, to czy rzyganie tęczą też jest przyjemne? - zapytałem. Lena uśmiechnęła się i wlała mi do pyska jakieś lekarstwo. - Pójdziemy na łąkę nazbierać kwiatki. Tu jest tak ponuro... Ej! Bax! Nie, nie nie! Jak ty się w ogóle wabisz?
-Jax.
-O! Właśnie! Jax. - podniosłem łapę wskazując na tęczowego wilka - Chodźmy porwijmy jakąś wilczyce, zakne-zaknepluj... -westchnąłem - zwiążmy ją i zażądajmy okupu od jej starych!
-Wchodzę w to! - odpowiedział.
-No i o to chodzi! - krzyknąłem.


(Lena? )

czwartek, 24 kwietnia 2014

Od Legendy cd.o Elvera

 Nagle walnął on głową w ziemie
-Elver!-krzyknęłam.
-Już wstaje...-powiedział i dźwignął się niezdarnie.
-Elver! Ty żyjesz!-powiedziałam uradowana. Rzuciłam się ku niemu (choć każdy mięsień wołał o odpoczynek, kiedy zobaczyłam), że znowu się zatacza i podtrzymałam go. Czułam jego oddech na swoim karku.
-Dasz radę iść?-spytałam.
-Uh... Tak,chyba tak.-zasapał
Byliśmy już niedaleko gór kiedy Elver zachichotał.
-Przestałaś być czerwona!-powiedział rozbawiony tak jakby to był komplement.
-Ahaaa. Dzięki. Elver wszystko w porządku?-lekko martwił mnie jego stan.
-Tak. Ale... wszystko kolorowe-powiedział po czym zamknął na chwile oczy.
Wspinając się pod górę przybiegła do nas zdziwiona Thiera.
-Co się stało?!-zapytała po czym wzrok z Elvera kierowała na mnie.-I w co ty jesteś ubrana?!
Spojrzałam na siebie, ach... Nadal byłam wystrojona po tym jak wróżki przygotowały mnie na ceremonie.
-Długo opowiadać. Dowiesz się jak Elver całkowicie wydobrzeje.- powiedziałam po czym pomogła mi go nieść. Doszłyśmy do mojej jaskini i tam zobaczyłam Jaxa, który rozmawiał żywo z jakąś wilczycą. Nagle poderwał się na nogi.
-Lena? Elver?! Nic wam nie jest?!-zaczął wypytywać.
-Chyba nic poważnego. Pomóżcie mi go tam położyć.-wskazałam miejsce.
-Jax jesteś koloru tęczy!-wtrącił Elver
-Uuu jest z nim źle.-stwierdził mój brat
Wszyscy zadbali o to by majaczący Elver mógł sobie wygodnie leżeć. Po kilku godzinach w jaskini zostałam tylko ja, Jax i nasz poszkodowany. Przyrządzałam mu właśnie jakieś lekarstwo kiedy powiedział....

(Elver? Co powiedziałeś xD )

Od Elvera cd.o Legendy

Otworzyłem oczy. Czułem się jak na haju. Wszystko wirowało i każdy przedmiot był w innym kolorze niż zazwyczaj. Spojrzałem w niebo. Różowe...
-Bardzo fajnie... - powiedziałem. Po mojej prawej stronie coś się poruszyło. Podniosłem łeb i zerknąłem w tamtą stronę. Lena leżała na boku patrząc zaspanym wzrokiem.
-Elver... -wstała szybko i podeszła do mnie. Chciało mi się śmiać gdy spojrzałem na jej jasnoczerwone futro. Z uśmiechem opuściłem głowę dość mocno uderzając o ziemię. Na sekundę straciłem świadomość. Popatrzyłem ponownie w niebo. Przynajmniej niebieski powrócił do swego wspaniałego błękitnego koloru. - Elver! - krzyknęła.
-Już wstaje...

(Legenda? )

Od Legendy cd.o Shurikena

Spojrzałam za wilka, imię wydawało mi się znajome ale nie robiło na mnie wrażenia, odwróciłam wzrok i spiorunowałam wzrokiem Jaxa.
-No i co zrobiłeś? Przez ciebie zemdlał-powiedziałam karcącym głosem ale spokojnym.-Weź go na plecy. Zaprowadzimy go jakieś jaskini. Nie wiedziałam że tyle nieznanych wilków może się kręcić poza Terytorium.
-Ale my nie możemy...-i zamilkł nagle-No tak... nieznanych.
Odpowiedź Jaxa wydawała mi się dziwna, ale byłam byt zmęczona po wizycie w Rezerwacie Rossali  by się tym przejmować, zapytałam tylko.
-O co chodzi? Spotkałeś go kiedyś?-zapytałam kiedy kierowaliśmy się w stronę gór.
-Nie jestem pewien-powiedział wymijająco.
Zerknęłam na nieprzytomnego wilka. Nie czułam żadnych emocji, chociaż musiałam przyznać, że jest nawet przystojny.
-Jest nawet ładny- rzuciłam od niechcenia, kiedy przedzieraliśmy się przez gąszcze. W odpowiedzi Jax prychnął.
-Widziałem ładniejszych! Na przykład ja...-zaczął mówić
-Narcyz- powiedziałam drwiąco do brata.
-...ale wydaje mi się, że jest on wrednym, lub złym gościem.
-Nie znasz go. A przecież nie ocena się książki po okładce.-odpowiedziałam.
-Uwierz, że znam go aż za dobrze-powiedział pod nosem.
Odwróciłam do niego głowę, bo nie dosłyszałam co powiedział.
-Co tam szepczesz?
-Nic ważnego.
-Jax zachowujesz się dziwnie, ale niech ci będzie.- Machnęłam łapą w stronę gór.-Zaprowadź go do jakiejś jaskini i poczuwaj nad nim. Za chwile przyjdę cię zmienić. Pójdę po coś do jedzenia i może po coś by go ocucić. -powiedziałam o czym ruszyłam w stronę mojej jaskini.

(Shuriken?)

Od Thiery C.D Elvera

Zmarszczyłam brwi. Popatrzyłam się na niego.
Zniknęłam. Pojawiłam się za nim. Potem zamroziłam go i roztopiłam, postarzyłam się o 10 lat - miałam wtedy szarą sierść - zaczęłam spacerować na pobliskiej rzece, zmieniłam się w słona, potem smoka, a na koniec rozpętałam tornado, które Elver'a wzniosło w górę. Po 1 minucie uspokoiłam tornado, pogodę rozjaśniłam i szybko posprzątałam szkody, które tornado wywołało.
Elver leżał na ziemi. Stanęłam nad jego głową i podniosłam pytająco brwi, ale się nie odzywałam.

(Elver???)

Powitajmy nowego wilka- Cztery!

Witamy wśród nas!


imię : Cztery
wiek: 3 lata
płeć: basior
partner/partnerka: szuka
status: zwiadowca
dzieci: nie ma
rodzina: Odtrąciła go.
żywioł przewodni: Nie posiada
moce i umiejętności : Cztery nie ma magicznych zdolności, przynajmniej jeszcze ich nie odkrył.
charakter : Miły, ciekawski, nie lubi magii i stara się wszystko wyjaśnić w naukowy sposób.
co go/ją interesuje: Lubi ćwiczyć i biegać.
czego nie lubi: Magii.
steruje: Triada*
historia : Cztery nosi takie imię ponieważ był czwartym synem pary Alfa. Został wyrzucony w watahy ponieważ nie posiadał magicznych zdolności. Błąkał się po lasach Terytorium aż dołączył do tej watahy.
marzenia: Zdobyć moc.
talizman: Nie ma.

środa, 23 kwietnia 2014

Od Legendy cd.o Elvera

-Zastanowię się jak będzie bardziej cierpiał!-Powiedziała Rossalia uśmiechając się paskudnie. Nogi się lekko pode mną ugięły. Rozglądałam się poszukując... sama nie wiem czego! Jakieś wskazówki ? Nagle usłyszałam czyiś jęk i skierowałam spojrzenie w tą stronę. Wilczyca zaśmiała się szyderczo.
-Może ci go pokarze.-powiedziała i delikatnie kiwnęła głową.
Drzewa i krzaki z tamtego miejsca odsunęły się pokazując klatkę zrobioną z ostrych pnączy. Na środku nich leżał półprzytomny Elver. Wiercił się i jęczał.
-Przestań! On cierpi!-powiedziałam do wilczycy.
-Oh to już sprawka trucizny. Ma koszmary, widzenia i za 4 dni jeśli się jej nie usunie umrze. O ile ja nie uśmiercę go wcześniej.
Legendo myśl! Nie możesz pozwolić mu tak cierpieć, jesteś alfą!
-Czy mogę coś zrobić żebyś go wypuściła?
W jej zielonych, świecących oczach zauważyłam zainteresowanie i ciekawość.
-Jak daleko jesteś w stanie się posunąć by go uratować?
-Najdalej jak się da-powiedziałam i uniosłam wyzywająco brodę.
-To znakomicie! Widzisz mimo ,że jestem połączone z ziemią i rozmawiam ze zwierzętami czuję samotność! Czy masz na tyle odwagi by zostać na wieki związana z ziemią?-zaskoczyła mnie ta propozycja. Chyba oczekiwałam jakiegoś pojedynku albo jakiegoś wyzwania, ale mimo wszystko kiwnęłam głową. Rossalia gdyby jej nogi nie byłyby związane korzeniami zapewne by podskoczyła.
-Podejdź bliżej.-powiedziała radośnie.


                                                             ***

Spędziłam 3 dni u Rossali zanim miałam połączyć się na wieki z ziemią musiała nauczyć mnie pewnych rzeczy. Powiedziała, że uzdrowi i wypuści Elvera dopiero jak dołączę do niej. Poświęcałam więc jak najwięcej czasu, by Elver bardziej nie cierpiał. Pomiędzy nauką potajemnie podawałam mu malutkie eliksiry, które miały złagodzić ból i koszmary.
Rossalia uświadomiła mi ,że mam w sobie tyle mocy o której nigdy bym się nie podejrzewała. Wilczyca rozwinęła ją we mnie i uczyła mnie jak z niej korzystać. Była podważeniem moich umiejętność zupełnie jak ja sama. Po trzech dniach nauczyła mnie wszystkiego czego ona umiała i o północy miałam się połączyć na zawsze z ziemią
W sumie Rossalia nie była taka. Sądzę ,że lekko zdziczała  samotności. Mimowolnie się z nią trochę zżyłam. Było mi jej trochę szkoda, ale nie mogłam tu zostać. Miałam plan i musiał on wypalić, bo inaczej nie będzie już nadziei dla mnie i Elvera.
Nadeszła ceremonia, byłam odziana w piękną delikatną tkaninę, która błyszczała miejscami. Małe wróżki mnie wyczyściły i uczesały. Podchodziłam do korzeni ,które miały mnie na zawsze uwięzić. Wilczyca zachęcająco kiwała głową.
I wtedy przeszłam do planu.Podniosłam wysoko przednie łapy. Grube korzenie, które splatały łapy Rossali uniosły ją ciężko w górę, a wiedząc, że rośliny w większości składały się z wody, zamroziłam je od wewnątrz na określony czas, przez co praktycznie uniemożliwiłam jej starowanie ziemią. Uwolniłam Elvera i zarzuciłam go sobie na plecy. Dopiero wtedy zdumiona wilczyca, otrząsnęła się z szoku.
-Ale... dlaczego?! DLACZEGO MI TO ROBISZ?!-krzyknęła ale głos jej się łamał.
-Wybacz mi proszę, ale nie mogę tu zostać. Obiecuję, że będę strzegła ziemie poza twoim rezerwatem i będziesz dla nas wielkim przykładem, ale nie mogę tu zostać. Wybacz mi!
-Nie czuje łączności z ziemią!-mówiła nadal z podniesionym głosem, ale coraz bardziej smutno.
-To tylko chwilowe za kilka minut znowu będzie normalnie. Żegnaj.-powiedziałam i zrobiłam kilka kroków po czym usłyszałam.
-Oh... ale ja znowu będę taka samotna...-powiedziała cicho, a ja kiedy się odwróciłam zobaczyłam,że z jej oczu spływają łzy koloru żywicy.
-Jeszcze raz przepraszam, że nie mogę tu zostać mam inne obowiązki. Ale...-zawahałam się przez chwile.-ja i jedno z moich dzieci,jak tylko będę je miała, będziemy odwiedzać cię co miesiąc.-powiedziałam po czym ruszyłam biegiem przez las bo za chwile lód mógł się odmrozić, a nie byłam do końca pewna jak zareaguje Rossalia kiedy znowu będzie mogła władać ziemią.Wydawało mi się że usłyszałam ciche "dziękuje".
Biegłam by jak najszybciej oddalić się od Rossali, nawet kiedy minęłam tereny Rezerwatu biegłam nieustannie dalej. Po dłuższym biegu moim oczom ukazała się znajoma polana. Nagle padłam na niej całkowicie wyczerpana z sił. Usłyszałam jęk Elvera. Odwróciłam się i nagle zamarłam. Nad Elverem stało to dziwne zwierzątko, tylko teraz trzymało w pyszczku eliksir.Resztkami sił wstałam, wzięłam od stworzenia fiolkę i jej zawartość wlałam do pyska wilka. Nie wiedziałam czy jest to lek czy trucizna, ale mogłam tylko się modlić by mu to pomogło. Kiedy ostatnie krople zniknęły, fiolka mi wypadła, a ja sama usunęłam się na ziemię i zasnęłam.


(Elver? Wiem,że beznadziejne )





Od Shurikena

Idę lasem. Dookoła ciemna noc. Gwiazdy świecą, jak zawsze najjaśniej świeci Altair. Moja ulubiona. Przypomina mi to jak z Legendą nazywaliśmy wszystkie zauważone na niebie światła. Straciłem wszystko. Wszystko czyli ją. To przez tą głupią Katrinę! To ona zniszczyła mój związek! Wiedziałem że od zawsze jej się podobałem, aż w końcu oszołomiła mnie tymi swoimi ziółkami i... Wolę o tym nie myśleć bo znowu wpadnę w furię i spalę wszystko dookoła.
-Co to było?- Mruknąłem kiedy coś poruszyło się w krzakach. Podszedłem bliżej i ŁUP! Coś chrupnęło mi w przednich łapach.
Są całe zakrwawione i jakoś tak dziwnie pokrzywione. Skoczył na mnie jakiś wilk.
-Fajnie tak wchodzić na nie swoje terytorium?!- ryknął.
-Złaź bo pożałujesz!-warknęłem, a on ugryzł mnie w szyję.
-Aaaaa!- jęknąłem, oczy rozbłysły mi ogniem. I wtedy ją ujrzałem.
-Nie, nie, nie, nie. To niemożliwe.-Szepnąłem.
-Co tam gadasz?-Prychnął wrogi wilk. To nie możliwe. Tyle na to czekałem i... Jest! Nie mogę znowu zawalić.
-Zostaw go Jax! On i tak już ledwo zipie. Jak masz na imię intruzie? - Zapytała spokojnie. Jej głos... Wcale się nie zmieniła.
-Ja... Nazywam się Shuriken. - szepnąłem. Ostatnie co zobaczyłem to obojętność w jej oczach... Zemdlałem.
(dokończ Legendo )

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Nowy Członek! - Shuriken

Powitajmy go mile :D


imię: Shuriken (skrót Shuru)
wiek: 4 lata
płeć: samiec
partner/partnerka: kiedyś Legenda
status: wojownik
dzieci: brak
rodzina:ma nadzieje że już niedługo Legenda
żywioł przewodni: związany z ogniem
moce i umiejętności : kule ognia, i inne związane z ogniem
charakter : miły, pomocny, trochę władczy, służy pomocą
co go/ją interesuje: bieganie, gwiazdy
czego nie lubi: obcych wilków zalecających się do Legendy :P
steruje: Futrzak:3
historia : Kiedy poznał Legendę zostali parą  a ona odłączyła się od rodzinnej watahy i dołączyła do jego. Pewnego dnia zdarzył się wypadek. Jego łąkę zaatakowała obca wataha. Wszyscy zginęli, oprócz jego i Legendy. Lecz popełnił wielki błąd pocałował inną samicę gdy Legenda patrzyła. Potem się kłócili i Legenda odeszła ze stada. Bardzo ją kochał i szukał jej przez cały czas. Zawitał do jej rodzinnej watahy. rodzice niechętnie go przywitali(prawie zabili), ale po wielu prośbach dowiedział się,że Legedna do niej po wróciła na rok lecz niedawno odeszła. W końcu ją odnalazł, ale ona go nie pamięta.
marzenia: Wszystkie się spełniły. No może jeszcze mieć szczeniaki. Ale odnalazł Legendę.
talizman: Nie ma talizmanu. Utracił go kiedy go napadli.

Od Elvera c.d Thiery

-Posiadam wszystkie moce jakie są tylko możliwe.-rzuciła. Popatrzyłam na nią, lekko cofnąłem głowę i wybuchłem głośnym śmiechem. Thiera stała nie wiedząc co zrobić. Po minucie uspokoiłem się, otarłem łzy i machnąłem na nią łapą.
- Nie wierzysz mi?! - krzyknęła.
-Nie. - odpowiedziałem. - Może coś byś mi pokazała?

(Thiera? Sorry że krótkie. )

sobota, 19 kwietnia 2014

Od Thiery C.D Elvera

Zezłościłam się.
-Jaki z ciebie jest straszny cymbał!-warknęłam. Basior się zatrzymał.-Po pierwsze. Nie jestem dzieckiem! Jestem nastolatką, a tak w ogóle to jestem od ciebie starsza.
-He he. I co jeszcze?-głośno się zaśmiał.
-Drwisz sobie ze mnie?-podniosłam głos.-Tak się składa, że miałam 15 lat.
-Staruszka-kłamczuszka.-wyśmiewał się.
-Tak się składa, że odmłodziłam się o 11 lat po ostatniej porażce w moim życiu.
-Dziecko...masz bardzo bujną wyobraźnię, wiesz o tym...prawda?
-Posiadam wszystkie moce jakie są tylko możliwe.-rzuciłam.

(Elver? Ja wiek wilków traktuję nie w ludzkich latach, ale w wilczych, tak że mam gdzieś około 28 lat. Nie nazywaj Thiery dzieckiem. -.- Proszę.)

Od Elvera cd.o Thiery

-Ty też lubisz ciemnie klimaty? -zapytała.
-Wole tęcze i jednorożce. - powiedziałem odwracając się. Wilczyca jednak szybko zrobiła kilka kroków i stała przede mną.
- Gdzie idziesz? - zapytała.
-Tam gdzie takie dzieci jak ty chodzić nie mogą. - odparłem omijając wilczyce.
-A może przyszedłbyś dzisiaj po zachodzie słońca nad wodospady. - zapytała kolejny raz. Odwróciłem się i przybliżyłem swój pysk do jej ucha. Z nutą romantyczności szepnąłem:
- Nie

( Thiera? )

Od Elvera c.d Leny

-ELVER! UWAŻAJ! - wrzasnęła. Przez sekundę nie wiedziałem o co jej chodzi ale wszystko zrozumiałem gdy koło mnie z ziemi wystrzeliły pnącza. Oplotły moje nogi, tułów i głowę zaciskając się coraz mocniej z każdą sekundą. Kolce miały w sobie jakąś truciznę ponieważ po chwili zacząłem tracić kontakt z rzeczywistością. Próbowałem odpędzić pnącza magią jednak nie mogłem skupić się na zaklęciach. Zemdlałem chwilę później lecz jeszcze szybciej odzyskałem świadomość. Leżałem na mokrej glebie, wśród mojej krwi i pnączy. Nagle usłyszałem krzyk Legendy. Z wielkim wysiłkiem doczołgałem się do krawędzi jaskini. Ujrzałem Lenę. Przed nią stał wilk, o szarej, poplamionej krwią sierści. Kogoś mi przypominał ale to było nie ważne. Poniosłem się na łapy i krzyknąłem.
-Zostaw ją! - wilk odwrócił się. W jego oczach ujrzałem błysk. Błysk który posiadał również mój brat. Diggle!
-Ho, ho, ho. Kogo ja tu widzę? Mój kochany braciszek? Elver. - powiedział ze śmiechem podchodząc do mnie. Podał mi łapę lecz odtrąciłem ją i sam wstałem. Dig wyglądał inaczej. Był bardziej umięśniony niż kiedyś. Górował nade mną. Nie mogłem dokładnie go obejrzeć. trucizna jeszcze działała jednak zatrzymałem wzrok na krwi. Spojrzałem szybko w dal w miejsce w którym powinna leżeć Lena. Nie było jej. Była tylko plama krwi. Szybko odwróciłem się w stronę Dig'a lecz zamiast jego szarego futra zobaczyłem zakrwawiony pysk Legendy. Stała po kostki w morzu krwi. Wrednie się uśmiechnęła i uderzyła mnie w pysk. Padłem niecały metr od niej tracąc przytomność. Obudziłem się w jaskini w której spaliśmy razem z Leną i Jaxem. Na ścianach był mech, pnącza a w niektórych miejscach plamy krwi. Popatrzyłam w stronę wyjścia w jaskini. Zobaczyłem sylwetkę jakiegoś wilka. Na grzbiecie niósł małe wilczątko. Wilk podszedł do mnie i rzucił wilczka na ziemie. Otworzył pysk i jego nienaturalnie długie i ostre kły znikły w szyki szczeniaka. Krzyknęłam by przestał lecz on tylko splunę na mnie krwią. Zorientowałem się dopiero teraz że coś jest nie tak. Wcześniej Dig zniknął a Lena pojawiła się tak blisko mnie. I tak krew. Teraz wilk zagryzł niewinne wilczątko. To tylko jakieś omamy...

(Elver pod wpływem trucizny ma jakieś halucynacje ;)
Lena dokończ. )

środa, 9 kwietnia 2014

Od Legendy cd.o Elvera

Miałam zamknięte oczy ale mimo wszystko nie mogłam zasnąć, ale kiedy w końcu oddałam się objęciom Morfeusza, nawiedzały mnie koszmary. Jak tylko promienie słoneczne padły na moje powieki wstałam zmęczona. Przez chwile nie pamiętałam co się stało... aż nagle uderzyła we mnie ściana wspomnień poprzedniego dnia. Jax... ranny... nie można go było odnaleźć... Strach o niego ścisnął mi serce. Muszę jak najszybciej znowu zacząć go szukać.
Podeszłam do śpiącego basiora.
-Elver-trąciłam go łapą. Od coś tam mruknął i przekręcił się na drugi bok. Chciałam szybko ruszyć do lasu, więc każda chwila zwłoki strasznie mnie irytowała.-Elver!Wstawaj!
-Leno...hm.. jest wcześnie... Jax się znajdzie.. hm..-mówił z ciągle zamkniętymi powiekami.
-Myślałam, że wiesz jak ja się teraz czuje! Wstawaj! Albo jak chcesz!Nie dam rady dłużej tutaj siedzieć-powiedziałam i wyszłam z jaskini w stronę lasu. Po chwili Elver do mnie dobiegł. Nadal miał lekko zaspane oczy ale było widać, że jest czujny.
-Leno, wiem jak się czujesz. Po prostu chyba zbyt się niepokoisz.-powiedział spokojnym tonem. Westchnęłam.
-Kiedy szliśmy przez las w poszukiwaniu nowego miejsca na watahę, straciłam go z oczu na 15 minut i widziałeś jak to się skończyło-skwitowałam.
-Ok może masz racje, ale nie może być on aż tak nieporadny.-powiedział tak jakby chciał go bronić.
-Może nie jest, ale wole nie ryzykować-uśmiechałem się blado.-A najgorsze jest to, że nie mogę go wyczuć! Woli latać, a jak już chodzi po ziemi ma taki lekki krok, że i tak mam z tym problemy.Jego chód mógłby być równie dobrze porównany do ciężaru spadającego liścia.-Elver spojrzał a mnie z troską. Zapadła chwila ciszy, po czym zapytał:
-Możesz wyczuwać kogoś za pomocą ziemi?
-Tak, jak chce, ale po dłuższym korzystaniu z tego robi się to męczące. A ty ? Jakie masz umiejętności?-zapytałam z uprzejmości. Rozmowa dalej toczyła się o tym co potrafimy, jak to nas ogranicza, i co chcielibyśmy umieć robić, przynajmniej odwracała uwagę od tego jak bardzo martwiłam się o Jaxa chociaż cały czas wypatrywałam go. 
Nagle koło nas przebiegł jakiś cień. nie wyglądał normalnie. Porozumiewając się bez pomocy słów zgodnie ruszyliśmy za stworzeniem. Biegliśmy tak,aż nagle się zatrzymaliśmy oszołomieni. Zwierzątko tańczyło w cieniu drzew, które miały niesamowity kolor. Aura w tym miejscu był mocno wyczuwalna. Miejsce było przepiękne i zapierało dech w piersiach.
-Gdzie jesteśmy?-zapytał Elver.
-Ja...nie wiem...-powiedziałam ciągle patrząc się w miejsce przed chwilą zniknęło zwierzątko.
-Legendo. Co teraz? Zawracamy?
-A jeśli tam jest mój brat?.-po chwili namysłu powiedziałam szeptem-idziemy... ale jeśli to jest TO o czym myślę, lepiej niczego nie dotykaj...
Nie wiem czemu, ale chyba miejsce sprawiało, że staraliśmy się być cicho i mówiliśmy do siebie tylko szeptem. Widzieliśmy niespotykane kwiaty o delikatnych płatkach w różne wzroki. Gdzie nie gdzie, wychylał się jakiś ciekawski łepek, by zaraz się schować. Zaciekawiona nachyliłam się i wciągnęłam woń kwiatu, które miał jaśminowe płatki i wyglądał jakby wzorki były naszywane złotą nicią. Przez chwile zakręciło mi się w głowie. I wtedy go zobaczyłam.
JAX! Stał sobie kilka metrów od nas i nie poruszał się.
-JAX!-krzyknęłam i puściłam się biegiem.
-Gdzie?-Elver przyjrzał się w stronę,którą biegłam.-LENA! Tam nikogo nie ma!
Biegłam dalej. Jak to niema? Przecież Jax tam stoi. Kiedy się do niego zbliżyłam powoli zwalniałam. Będąc już zupełnie blisko zobaczyłam tylko krzaczek. 
-Zniknął?-jęknęłam i odwróciłam się w stronę Elvera.-C-co się stało?- Basior ku mojemu zdziwieniu znajdował się dość daleko ode mnie. Zarwał kwiat i przyjrzał się mu.Ja wstrzymałam oddech.
-Chyba ten kwiat wywołuje halucynacje.-stwierdził.
Nagle poczułam pod ziemią coś sunącego w stronę Elvera. Puściłam się pędem w drogę powrotną, ale ta moc była szybsza. Próbowałam ją jeszcze zablokować mocą ziemi, ale spowolniłam ją nieznacznie.
-ELVER!UWAŻAJ!-wrzasnęłam. Spojrzał na mnie z podniesioną brwią i niespodziewanie koło niego z ziemi wystrzeliły cierniste pnącza. Oplotły go i zaczęły wciągać pod glebę. Szarpał się i zaczął je podpalać ale dużo to nie dało. W szybkim tępię zniknął pod ziemią, a ja nie mogłam nic zrobić. 
Ogarnęła mnie ochota by zniszczyć wszystko! Najpierw znika Jax, teraz Elver zapadł się pod ziemie. Do moich oczu cisnęły się łzy.
-Nie będą płakać-pomyślałam-nie pęknę. Nie oddam się chwili słabości. Odnajdę...ich wszystkich całych i zdrowych-myślałam, dodając tak sobie otuchy. 
Chodziłam po lesie, gdyby przed chwilą nie pochłonął mojego towarzysza , nadal wydawał by się mi piękny i czysty, teraz widziałam w nim również szczyptę upiorności. Po kilu godzinach błądzenia, położyłam się wyczerpana na ziemię, chciałam odpocząć, ale byłam tak zmęczona...zasnęłam.
Obudziły mnie głosy brzmiące jak delikatne dzwoneczki. Otworzyłam szeroko oczy. Znajdowałam się teraz na jakieś polance, wszędzie latały motyle. Nie, nie motyle! Jak tylko im się baczniej przyjrzałam zauważyłam,że są to maleńkie wróżki. Lecz bardziej zadziwiająca była postać znajdująca się na środku polany. Wilczyca. Jej nogi był oplątane korzeniami w sposób uniemożliwiający chodzenie. Cała porośnięta trawą i kwiatami sprawiała niesamowite wrażenie. Otworzyła oczy jarzące się zielonym blaskiem, a kiedy przemówiła wszystko zamilkło.
-Witaj Legendo! Wyczuwam w tobie lubowanie do przyrody. Tak. Córka Ziemi, ale nie tylko.-przemówiła a jej głos odbił się echem.
-Kim jesteś?-zapytałam chociaż odpowiedź sama mi się nasuwała.
-Dobrze wiesz kim jestem. Jam jest Rossalia! Pani Natury! 
-To przecież tylko historia...legenda... fikcja.
-Każda legenda ma ziarno prawdy. Jak widzisz, nasienie może być spore.
Byłam zafascynowana. Historie o Rezerwacie Rossali ,które czytałam. Były prawdziwe! Coś niesamowitego! Obejrzałam się by komuś powiedzieć o magicznej wilczycy lecz nikogo nie było koło mnie. 
-Co się stało z Elverem ? Gdzie on teraz jest.?-spytałam.
Rysy wilczycy się nie zmieniły, ale oczy wydawały się groźniejsze.
-Naruszył las. Ingerował w niego. Zasługuje na kare.
-Zrobił to nieświadomie. Bądź wyrozumiała- warknęłam.
-Dość już się napatrzyłam na szkody wyrządzone ziemi i stworzeniom. Tutaj rządzę ja, a ja karze za takie czyny-powiedziała a w nutą szaleństwa. 
-Co...-przełknęłam ślinę-Co zamierzasz zrobić?
-Niech poczuje ból jaki doznają rośliny! Zamienię go w drzewo i spale lub w kwiat i go wyrwę z korzeniami. Zastanowię się jak będzie bardziej cierpiał.

(CDN. Elver? Proszę nie dokańczaj dalszej rozmowy z Rossalią. Co się z tobą działo kiedy porwały cię pnącza ? )

Od Thiery C.D Leny i Elvera

-Hm.-zastanowiłam się.-Tak. Chcę.
-Super. To teraz zapoznaj się z otoczeniem.
-Dzięki.-powiedziałam, po czym wilczyca poszła.
Uśmiechnęłam się szyderczo.
-Ciekawią mnie te ''niebezpieczne'' tereny...-szepnęłam do siebie.
Jestem ciekawska, i to jak! Poszłam tam.
-Wow! Podoba mi się tu!-krzyknęłam do siebie.

Odwracając wpadłam na jakiegoś basiora. Upadliśmy, wylądowałam na nim. Przez przypadek zetknęliśmy się nosami.
-Oj, przepraszam bardzo.-wstalam szybko i otrzepałam futro.
Spojrzałam się na niego.
-Jestem Thiera.-powiedziałam.
-Ja Elver.-odparł.
-Ty też lubisz ciemnie klimaty?

Elver?

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

UWAGA! Małe zmiany.

Zmiany obejmują  zakładkę "Terytorium". Skoro lasy nie są nam całkowicie znane, dlaczego nie możecie odkrywać nowych miejsc? :) Od dziś możecie pisać opowiadania w których poznajecie i opisujecie nowe miejsca! Też macie wkład w tą watahę. Proszę też zwrócić uwagę, że zostały dodane nowe miejsca, np: Rezerwat Rossalii. Życzę nowych przygód! :D

Wasza Legenda

                                                                                                                                     

Od Legendy cdo Thiery

-Tutaj możesz mieszkać-wskazałam jej jaskinie i wadera zajrzała do niej.-Oczywiście na razie nie ma u nas zbyt wiele wilków, więc rozejrzyj się. Jak znajdziesz jakąś niezamieszkaną możesz śmiało się do niej przeprowadzić. Wystarczy okrążyć górę by znaleźć rzekę i wodospady. Jest mnóstwo drobnej zwierzyny na łące, ale oczywiście możesz zapuszczać się w las.-powiedziałam i spojrzałam jej prosto w oczy- tylko robisz to na własną odpowiedzialność.
-Co jest z nim nie tak?
-Las poza Terytorium, czyli ten tutaj na Nieznanych Kresach jest...niebezpieczny. Można powiedzieć że rządzi się własnymi prawami.
-Hm... Brzmi ciekawie-powiedziała uśmiechając się chytrze. Przyjrzałam jej się uważniej.
-Wiesz wyglądasz na zwinną. Może chcesz zostać naszym szpiegiem ?

(Thiera? )

Od Elvera. c.d Legendy


-Oh! Jak go znajdę to go chyba zabije ! Jest ranny i...i.grr-warknęła. Przewróciłem oczami i ruszyłem biegiem za nią.
***
Biegaliśmy po lesie może i kilka godzin szukając jakiegokolwiek tropu Jaxa. Zagle Lena zatrzymała się.
-Nie będę biegać jak głupia i szukać tego idioty. - krzyknęła- Nie wiem jak ty ale ja idę spać. -dokończyła nieco spokojniej. Poczekała na mnie aż nadrobię te kilka metrów które nas dzieliły. Ruszyliśmy w drogę powrotną w stronę jaskini. Po drodze Lena nie odezwała się ani razu. Gdy zrobiłem już prowizoryczne posłanie dla Legendy powiedziała cicho:
-A co jeśli coś mu się stało? - zapytała.
-Na pewno gdzieś się szlaja. Jutro wróci. - próbowałem ją pocieszyć ale z marnym skutkiem.
-Dobranoc... - szepnęła


(Lena? Brak weny. )



niedziela, 6 kwietnia 2014

Od Leny cd.o Elvera

Wstrząsnęły mną słowa Elvera. Trochę mnie przestraszyły ale bardziej współczułam mu z powodu brata. Straszne wiedzieć, że gdzieś jest twój brat a ty nie masz bladego pojęcia gdzie.
-Smutne... Obiecuję ci że kiedyś pomogę ci go odnaleźć... - powiedziałam cicho. Spojrzał na mnie i uśmiechnął się smętnie.
-Dziękuje, ale nie wiem czy chce cię w to wciągać.
-No ej! To nie będzie dla mnie problem.-powiedziałam i wstałam otrzepując się z resztek wody-powiedzmy, że będzie to koleżeńska przysługa.
Wracaliśmy i rozmawialiśmy o przekrętach z dzieciństwa. Byłam zdziwiona , kiedy doszliśmy do jaskini. Szybko to zleciało.
-Hej Jax już jesteśmy...  -zaczęłam i stanęłam oniemiała.
-Gdzie on jest-wycedziłam przez zęby.
-Heh. Będzie kolejna historyjka do opowiadania.-powiedział Elver.
-Oh! Jak go znajda to go chyba zabije ! Jest ranny i...i.grr-warknęłam i wyskoczyłam z jaskini

(Elver? )

Od Thiery - jak dołączyłam

Moje życie było bez sensu. z poprzedniej watahy zostałam DOSŁOWNIE wykopana, ponieważ walnęłam łapa brzydkiego Alfe, który chciał mnie pocałować. Trzeba pokazać niektórym Alfą co im wolno, a co nie.
-Ich strata!! Stracili najlepszego szpiega i dobrego łowce. A skoro o tym mowa, to zgłodniałam.-mówiłam sama do siebie.
Dzięki mojemu zmysłowi węchu i wzroku łatwo zapolowałam na sarnę.
Po udanej uczcie oblizałam pyski i pazury. Wykąpałam się w jeziorze i poszłam dalej. Zza krzaków wyskoczyła wadera.
-Co tu robisz?-warknęła.
-Przechodzę, nie wolno?!?!?!
-Nie!-warczała dalej-Jesteś na moich terenach!
-Co mnie to.
-A niech cie to, że ci tu chodzić nie wolno.
-A...mogę dołączyć?
-Tak.-powiedziała łagodnie.
-Jestem Legenda.
-Ja Thiera.

Miła wadera oprowadziła mnie po terenach.

(Legenda?)

sobota, 5 kwietnia 2014

Dołącza do nas nowa wilczyca!-Thiera



imię: Thiera (Tiera)
wiek: 4 lata
płeć: wadera
partner/partnerka: podoba jej się Elver.
status: Szpieg
dzieci: brak.
rodzina: Nie zna.
żywioł przewodni: ziemia
moce i umiejętności : Wszystkie zna tylko ona...
charakter : Miła, przyjacielska, tajemnicza, zdolna, zabawna, jej można zaufać, wrażliwa, ciekawska, zwinna, szybka, zadziorna, opanowana, czyli nie ''wybucha'' przy byle okazji...
co ją interesuje: Miłość, detektywistyczność , ogólne cały świat.
czego nie lubi: egoizmu, zuchwałości, aroganckiego zachowania, wszystkiego co złe.
steruje: Katty Pery
historia : Nie pamięta nic z ''poprzedniego'' życia.
marzenia: Nie ma wyznaczonego celu, ale chciałaby spotkać miłość swego życia.
talizman: Miłość, to co najczęściej potrafi wyznaczyć jej drogę. Prawdopodobnie dostała go od mamy.

piątek, 4 kwietnia 2014

Od Elvera c.d Leny

-Myślisz o bracie? Coś się stało? -zapytała. Do głowy napłynęły mi obrazy Diga, czas spędzony razem i wszystkie nasze głupie zabawy.
- Ma na imię Diggle. Zanim cię spotkałem próbowałem go odnaleźć. Rozdzielono nas kiedy mieliśmy nieco ponad 5 lat. Trafiłem do jakiejś watahy. Nie wytrzymałem tam długo. Uciekłem tydzień później zabijając alfę. - podniosłem głowę patrząc Lenie prosto w oczy - przeze mnie piętka wilcząt straciło ojca, tylko dlatego że nie pozwolił mi odejść. Potem się załamałem. Wiele razy leżałem pod ścianą jaskini powoli umierając z głodu. Jednak jakoś przeżyłem i jestem tutaj, nie mając pojęcia gdzie jest Dig.
-Smutne... Obiecuję ci że kiedyś pomogę ci go odnaleźć... - powiedziała cicho.

(Legenda? )

Nowość

Czat !
Od teraz możecie z niego korzystać :D Ale najpierw musicie się zalogować! Wprowadziłam to by nie było żadnego "podszywania się". Oczywiście mogę usunąć logowanie. To już od was zależy :D Swoje opinie proszę pisać pod tym postem ! Życzę miłego korzystania.

Legenda

czwartek, 3 kwietnia 2014

Od Legendy(Leny) cd. o Elvera

-Wiesz, takie zabawy z braciszkiem.
-Zabawy z braciszkiem, powiadasz? Chyba coś o tym wiem-powiedziałam, po czym spojrzałam na mieniącą się tafle wody. - Ja nie mam żywiołu przewodniego, ale najbardziej czuje się związana z ziemią, a ziemia potrzebuje wody, by być żyzną, więc woda jest trochę dla mnie ukojeniem...- mówiłam i zerknęłam na Elvera, wydawał się być nieobecny myślami.
-Elver?-zapytałam, ale otrzymałam odpowiedzi.
-Elver.-powiedziałam jeszcze raz trochę rozbawiona.
-Yhm.
-Myślisz o bracie? Coś się stało?

(Elver? Brak weny.)

Od Elvera


-Oh! Czyżby cie zamurowało?!-krzyknęła.
-Troszeczkę... - powiedziałem cicho. Nawet nie jestem pewien czy Legenda to usłyszała.
-Pomóc ci zejść czy dasz so... - mówiła lecz przerwał jej donośny plusk. Dopiero po chwili zorientowałem się że to ja wskoczyłem do wody niecały metr od wilczycy. Ochlapałem jej jasne futro i gwałtownie zanurkowałem. Lena zrobiła to samo. Pływaliśmy przez jakieś dziesięć minut gdy nagle wybiegłem z wody.
-Chę? - wybełkotała.
-Nie mogę długo przebywać w wodzie. - Mówiłem szybko wplatając między słowa wersy zaklęcia. Podwyższyłem temperaturę swych łap i powoli przeczesywałem futro.
-Ponieważ ..? - Wyszła z wody siadając koło mnie.
-Moim żywiołem jest ogień a on, że tak powiem... nie lubi wody... - wyjaśniłem. - Kiedyś zbyt długo pływałem w jeziorze Dostałem ataku i musieli zaprowadzić mnie do szamanki. - spojrzałem na nią- Wiesz, takie zabawy z braciszkiem.

(Lena? )

wtorek, 1 kwietnia 2014

Od Jaxa cd.opo. Riven

Z impertem wpadła na mnie jakaś czarna wilczyca.
-AŁA! Mała uważaj co robisz! Wiem, że jestem śliczny, ale żeby od razu się na mnie rzucać?! I w dodatku na rannego?!-powiedziałem zawadiacko. Wilczyca od razu odskoczyła, bąknęła coś pod nosem i warknęła na mnie obnażając swoje białe kły. Ja podniosłem się niezgrabnie. Zabandażowane rany, zabolały.
-Kim jesteś?- zawarczała.
-Najlepszym wilkiem jakiego kiedykolwiek widziałaś.-powiedziałem uśmiechając się promiennie. Widać było że moja mowa zaczynała ją drażnić.
-Co tu robisz? Czemu jesteś ranny?-zaczęła zadawać pytania ciągle w pozycji obronnej.Nie przejmowałem się tym. Zawsze mogłem odlecieć, gdyby mnie zaatakowała. Co prawda miała skrzydła, ale latanie to był mój żywioł.
-Hola, Hola! Czy to przesłuchanie?! Jak mi się wydaje, chyba znajdujesz się na terenie mojej watahy. -wzruszyłem ramionami i uśmiechnęłam się znowu zawadiacko. -No ale będę wspaniałomyślny, jeśli chcesz wiedzieć! Szukam mojej nieznośnej siostrzyczki i jakiegoś tam... chyba Elvera. Zostawili mnie w jaskini i sobie gdzieś poszli. A ja nie lubię nic nie robić,a wręcz nie lubię nic nie robić w jaskini. Te ściany mnie ograniczają. No ale dość o mnie! Powiedz mi co taka dama robi tutaj? Poza Terytorium ?

(Riven? Jestem twoim ktosiem :) )

Od Riven do Kogoś

Zaczynało się ściemniać. Riven wiedząc że długo nie pojedzie na tych marnych resztkach z wczoraj wyszła z brudnej jaskini. Blask ostatnich promieni zachodzącego słońca padł na twarz wilczycy. Uśmiechnęła się. W życiu widziała piękne zachody ale ten był wyjątkowo śliczny. Postanowiła że odejdzie na jakieś 2 kilometry na wschód od najbliższej jaskini. Tam zapoluje. Chociaż... może lepiej byłoby gdyby poszła na zachód, na wschodzie było mało zwierzyny. Rozważając tak swoją trasę polowań, słońce już całkiem zaszło. Blady księżyc rzucał marny cień na ogołocone gałęzie drzew. Spojrzała w górę. "Już czas" pomyślała i pobiegła niczym gazela w stronę zachodu, jakby chciała dogonić ostatni promień słońca, już i tak niewidoczny w mroku. Biegnąc, powoli zaczęła wyostrzać zmysły. Najpierw słuch, najprzydatniejszy w takich okolicznościach. Potem wzrok, węch... Poczuła zapach krwi. Jej źrenice przybrały kształt oczu kota. Zwęziły się niebezpiecznie, jak zawsze przy nocnych łowach. Powoli zaczęła się przemieniać. Od razu poczuła jak Riven go miała. Przygotowała się do wielkiego skoku by powalić na ziemię swoją zdobycz. Wzięła wdech i wzbiła się w powietrze. Jej czarne skrzydła zatrzepotały na wietrze. Wilczyca zgrabnie wylądowała na owej ofierze. Ku jej przerażeniu był to wilk.

<Ktosiu, może odpiszesz ?>