-Bardzo fajnie... - powiedziałem. Po mojej prawej stronie coś się poruszyło. Podniosłem łeb i zerknąłem w tamtą stronę. Lena leżała na boku patrząc zaspanym wzrokiem.
-Elver... -wstała szybko i podeszła do mnie. Chciało mi się śmiać gdy spojrzałem na jej jasnoczerwone futro. Z uśmiechem opuściłem głowę dość mocno uderzając o ziemię. Na sekundę straciłem świadomość. Popatrzyłem ponownie w niebo. Przynajmniej niebieski powrócił do swego wspaniałego błękitnego koloru. - Elver! - krzyknęła.
-Już wstaje...
(Legenda? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz