-Oh! Jak go znajdę to go chyba zabije ! Jest ranny i...i.grr-warknęła. Przewróciłem oczami i ruszyłem biegiem za nią.
*** Biegaliśmy po lesie może i kilka godzin szukając jakiegokolwiek tropu Jaxa. Zagle Lena zatrzymała się. -Nie będę biegać jak głupia i szukać tego idioty. - krzyknęła- Nie wiem jak ty ale ja idę spać. -dokończyła nieco spokojniej. Poczekała na mnie aż nadrobię te kilka metrów które nas dzieliły. Ruszyliśmy w drogę powrotną w stronę jaskini. Po drodze Lena nie odezwała się ani razu. Gdy zrobiłem już prowizoryczne posłanie dla Legendy powiedziała cicho: -A co jeśli coś mu się stało? - zapytała. -Na pewno gdzieś się szlaja. Jutro wróci. - próbowałem ją pocieszyć ale z marnym skutkiem. -Dobranoc... - szepnęła (Lena? Brak weny. ) |
||
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz