-Szybko organizujesz wilki-powiedział Jax uśmiechając się- A przecież niedawno dopiero wyruszyliśmy.
-Długo spałeś, po tym jak prawie nie zjadła się roślina!-powiedziałam zła.-I kto cię ratował? JA! Jax a co jak kiedyś mnie nie będzie w pobliżu...
-Hola, Hola! Nie zaczynaj mi matkować !-powiedział oburzony, zachowywał się jak szczeniak. Przewróciłam tylko oczami. A za plecami usłyszałam tylko zdławione prychnięcie Elvera.
-Ok skoro się obudziłeś, zostaniesz w jaskini. Elver pójdzie coś polować a ja poszukam wody.
-Ej! Ja też idę polować, uwielbiam to-powiedział i spróbował się podnieść, ale jęknął i upadł.
-Tylko mnie spowolnisz i przepłoszysz zwierzynę, a poza tym nie możesz nawet stanąć-powiedział Elver.
-Jax on ma racje.-powiedziałam, ale Jax już chciał zaprzeczać, więc dodałam- Leż! A jak nie to unieruchomię ci kończyny w ziemi!-zagroziłam. Po tym zamknął pyszczek, popatrzył na nas z wyrzutem, ale nic więcej nie dodał.
Kiedy wyszliśmy z jaskini, Elver wyruszył na polanę, a zaczęłam szukać jakieś wody. Po chwili usłyszałam szum i ruszyłam w tym kierunku. Za górami płynęła rzeka a wpadało do niej mnóstwo wodospadów, większych i mniejszych. Miarowe padanie wody było kojące, a błyszcząca woda zapierała dech w piersiach. Ostrożnie zeszłam na dół podziwiając krajobraz. Zbliżywszy się ostrożnie wsadziłam łapę do wody, była letnia, co mnie lekko zaskoczyło. Zanim się obejrzałam młóciłam łapami rzekę.
Niechętnie z niej wychodziłam, przez chwile czułam się tak jakby ona zmyła ze mnie wszystkie problemy. Kiedy wróciłam do jaskini ociekając wodą, na podłodze leżała już sarna, ale była nietknięta. Najwyraźniej czekali na mnie.
-Widze, że polowanie się udało-powiedziałam oblizując się.
(Elver ? Przepraszam że tak długo )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz