-Eee... Nie jesteś głodny ? Chyba mam gdzieś trochę mięsa...
- Nakarm braciszka. Upoluję coś dla siebie. - Uwolniłem jej plecy od niezręcznego ciężaru brata. Ułożyłem go, mało ostrożnie, pod ścianą jaskini. - Pójdę poszukać jeziora czy coś takiego.
- Idę z tobą. - powiedziała, niemal krzyknęła.
-Nie. Pilnuj brata. Gdy się obudzi może gdzieś polecieć i znowu wpakuje się w tarapaty. Zostań. - Ostatnie słowa brzmiały trochę dziwnie, tak jak by się o niego troszczył. Trudno... Tak jakby wiedział że mówimy o nim wilk sykną i przerzucił się na drugi bok. Legenda podeszła do niego i mocno uderzyła go w prawy policzek.
-Ajjj! Co ty robisz?! - krzyknął podnosząc się.
-Gratuluję, braciszek powrócił do żywych. - skomentowałem.
-Lena, kim on jest? - powiedział cicho padając na ziemię.
- To Elver, jest w naszej watasze. - spojrzała w moją stronę - Elver to Jax.
( Legenda? Przepraszam ze krótkie... )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz