-Ok. Słuchaj. Zrobimy tak. Odskoczę. Usiądziemy w pewnej odległości od siebie i pogadamy jak wilk z wilkiem. Pasuje ci to?
-Czemu miało by nie pasować? - Wilczyca zeskoczyła ze mnie uwalniając moje zdrętwiałe łapy. Usiadła około pięciu metrów dalej. Zrobiłem to samo.
-Uciekłam z Terytorium razem z moim bratem. Zamierzam założyć watahę i wychować nowe pokolenie wilków. -powiedziała bez żadnych emocji. Wskazała łapą za siebie. -Tam śpi ten niedołęga. A ty? Czemu tu jesteś?
- Nie wiem. - Udawałem zamyślenie - Szukam szczęścia.
-Jeśli cię już spotkałam może dołączysz do mojej watahy? - spytała innym głosem, miłym i przyjemnym. Uśmiechnąłem się.
- Zgoda ale pod jednym warunkiem.
-Słucham?
-Zmyj tą krew bo strasznie wyglądasz...
( Legendo? )
-Czemu miało by nie pasować? - Wilczyca zeskoczyła ze mnie uwalniając moje zdrętwiałe łapy. Usiadła około pięciu metrów dalej. Zrobiłem to samo.
-Uciekłam z Terytorium razem z moim bratem. Zamierzam założyć watahę i wychować nowe pokolenie wilków. -powiedziała bez żadnych emocji. Wskazała łapą za siebie. -Tam śpi ten niedołęga. A ty? Czemu tu jesteś?
- Nie wiem. - Udawałem zamyślenie - Szukam szczęścia.
-Jeśli cię już spotkałam może dołączysz do mojej watahy? - spytała innym głosem, miłym i przyjemnym. Uśmiechnąłem się.
- Zgoda ale pod jednym warunkiem.
-Słucham?
-Zmyj tą krew bo strasznie wyglądasz...
( Legendo? )
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz