czwartek, 24 kwietnia 2014

Od Elvera cd.o Legendy

Otworzyłem oczy. Czułem się jak na haju. Wszystko wirowało i każdy przedmiot był w innym kolorze niż zazwyczaj. Spojrzałem w niebo. Różowe...
-Bardzo fajnie... - powiedziałem. Po mojej prawej stronie coś się poruszyło. Podniosłem łeb i zerknąłem w tamtą stronę. Lena leżała na boku patrząc zaspanym wzrokiem.
-Elver... -wstała szybko i podeszła do mnie. Chciało mi się śmiać gdy spojrzałem na jej jasnoczerwone futro. Z uśmiechem opuściłem głowę dość mocno uderzając o ziemię. Na sekundę straciłem świadomość. Popatrzyłem ponownie w niebo. Przynajmniej niebieski powrócił do swego wspaniałego błękitnego koloru. - Elver! - krzyknęła.
-Już wstaje...

(Legenda? )

Od Legendy cd.o Shurikena

Spojrzałam za wilka, imię wydawało mi się znajome ale nie robiło na mnie wrażenia, odwróciłam wzrok i spiorunowałam wzrokiem Jaxa.
-No i co zrobiłeś? Przez ciebie zemdlał-powiedziałam karcącym głosem ale spokojnym.-Weź go na plecy. Zaprowadzimy go jakieś jaskini. Nie wiedziałam że tyle nieznanych wilków może się kręcić poza Terytorium.
-Ale my nie możemy...-i zamilkł nagle-No tak... nieznanych.
Odpowiedź Jaxa wydawała mi się dziwna, ale byłam byt zmęczona po wizycie w Rezerwacie Rossali  by się tym przejmować, zapytałam tylko.
-O co chodzi? Spotkałeś go kiedyś?-zapytałam kiedy kierowaliśmy się w stronę gór.
-Nie jestem pewien-powiedział wymijająco.
Zerknęłam na nieprzytomnego wilka. Nie czułam żadnych emocji, chociaż musiałam przyznać, że jest nawet przystojny.
-Jest nawet ładny- rzuciłam od niechcenia, kiedy przedzieraliśmy się przez gąszcze. W odpowiedzi Jax prychnął.
-Widziałem ładniejszych! Na przykład ja...-zaczął mówić
-Narcyz- powiedziałam drwiąco do brata.
-...ale wydaje mi się, że jest on wrednym, lub złym gościem.
-Nie znasz go. A przecież nie ocena się książki po okładce.-odpowiedziałam.
-Uwierz, że znam go aż za dobrze-powiedział pod nosem.
Odwróciłam do niego głowę, bo nie dosłyszałam co powiedział.
-Co tam szepczesz?
-Nic ważnego.
-Jax zachowujesz się dziwnie, ale niech ci będzie.- Machnęłam łapą w stronę gór.-Zaprowadź go do jakiejś jaskini i poczuwaj nad nim. Za chwile przyjdę cię zmienić. Pójdę po coś do jedzenia i może po coś by go ocucić. -powiedziałam o czym ruszyłam w stronę mojej jaskini.

(Shuriken?)

Od Thiery C.D Elvera

Zmarszczyłam brwi. Popatrzyłam się na niego.
Zniknęłam. Pojawiłam się za nim. Potem zamroziłam go i roztopiłam, postarzyłam się o 10 lat - miałam wtedy szarą sierść - zaczęłam spacerować na pobliskiej rzece, zmieniłam się w słona, potem smoka, a na koniec rozpętałam tornado, które Elver'a wzniosło w górę. Po 1 minucie uspokoiłam tornado, pogodę rozjaśniłam i szybko posprzątałam szkody, które tornado wywołało.
Elver leżał na ziemi. Stanęłam nad jego głową i podniosłam pytająco brwi, ale się nie odzywałam.

(Elver???)

Powitajmy nowego wilka- Cztery!

Witamy wśród nas!


imię : Cztery
wiek: 3 lata
płeć: basior
partner/partnerka: szuka
status: zwiadowca
dzieci: nie ma
rodzina: Odtrąciła go.
żywioł przewodni: Nie posiada
moce i umiejętności : Cztery nie ma magicznych zdolności, przynajmniej jeszcze ich nie odkrył.
charakter : Miły, ciekawski, nie lubi magii i stara się wszystko wyjaśnić w naukowy sposób.
co go/ją interesuje: Lubi ćwiczyć i biegać.
czego nie lubi: Magii.
steruje: Triada*
historia : Cztery nosi takie imię ponieważ był czwartym synem pary Alfa. Został wyrzucony w watahy ponieważ nie posiadał magicznych zdolności. Błąkał się po lasach Terytorium aż dołączył do tej watahy.
marzenia: Zdobyć moc.
talizman: Nie ma.

środa, 23 kwietnia 2014

Od Legendy cd.o Elvera

-Zastanowię się jak będzie bardziej cierpiał!-Powiedziała Rossalia uśmiechając się paskudnie. Nogi się lekko pode mną ugięły. Rozglądałam się poszukując... sama nie wiem czego! Jakieś wskazówki ? Nagle usłyszałam czyiś jęk i skierowałam spojrzenie w tą stronę. Wilczyca zaśmiała się szyderczo.
-Może ci go pokarze.-powiedziała i delikatnie kiwnęła głową.
Drzewa i krzaki z tamtego miejsca odsunęły się pokazując klatkę zrobioną z ostrych pnączy. Na środku nich leżał półprzytomny Elver. Wiercił się i jęczał.
-Przestań! On cierpi!-powiedziałam do wilczycy.
-Oh to już sprawka trucizny. Ma koszmary, widzenia i za 4 dni jeśli się jej nie usunie umrze. O ile ja nie uśmiercę go wcześniej.
Legendo myśl! Nie możesz pozwolić mu tak cierpieć, jesteś alfą!
-Czy mogę coś zrobić żebyś go wypuściła?
W jej zielonych, świecących oczach zauważyłam zainteresowanie i ciekawość.
-Jak daleko jesteś w stanie się posunąć by go uratować?
-Najdalej jak się da-powiedziałam i uniosłam wyzywająco brodę.
-To znakomicie! Widzisz mimo ,że jestem połączone z ziemią i rozmawiam ze zwierzętami czuję samotność! Czy masz na tyle odwagi by zostać na wieki związana z ziemią?-zaskoczyła mnie ta propozycja. Chyba oczekiwałam jakiegoś pojedynku albo jakiegoś wyzwania, ale mimo wszystko kiwnęłam głową. Rossalia gdyby jej nogi nie byłyby związane korzeniami zapewne by podskoczyła.
-Podejdź bliżej.-powiedziała radośnie.


                                                             ***

Spędziłam 3 dni u Rossali zanim miałam połączyć się na wieki z ziemią musiała nauczyć mnie pewnych rzeczy. Powiedziała, że uzdrowi i wypuści Elvera dopiero jak dołączę do niej. Poświęcałam więc jak najwięcej czasu, by Elver bardziej nie cierpiał. Pomiędzy nauką potajemnie podawałam mu malutkie eliksiry, które miały złagodzić ból i koszmary.
Rossalia uświadomiła mi ,że mam w sobie tyle mocy o której nigdy bym się nie podejrzewała. Wilczyca rozwinęła ją we mnie i uczyła mnie jak z niej korzystać. Była podważeniem moich umiejętność zupełnie jak ja sama. Po trzech dniach nauczyła mnie wszystkiego czego ona umiała i o północy miałam się połączyć na zawsze z ziemią
W sumie Rossalia nie była taka. Sądzę ,że lekko zdziczała  samotności. Mimowolnie się z nią trochę zżyłam. Było mi jej trochę szkoda, ale nie mogłam tu zostać. Miałam plan i musiał on wypalić, bo inaczej nie będzie już nadziei dla mnie i Elvera.
Nadeszła ceremonia, byłam odziana w piękną delikatną tkaninę, która błyszczała miejscami. Małe wróżki mnie wyczyściły i uczesały. Podchodziłam do korzeni ,które miały mnie na zawsze uwięzić. Wilczyca zachęcająco kiwała głową.
I wtedy przeszłam do planu.Podniosłam wysoko przednie łapy. Grube korzenie, które splatały łapy Rossali uniosły ją ciężko w górę, a wiedząc, że rośliny w większości składały się z wody, zamroziłam je od wewnątrz na określony czas, przez co praktycznie uniemożliwiłam jej starowanie ziemią. Uwolniłam Elvera i zarzuciłam go sobie na plecy. Dopiero wtedy zdumiona wilczyca, otrząsnęła się z szoku.
-Ale... dlaczego?! DLACZEGO MI TO ROBISZ?!-krzyknęła ale głos jej się łamał.
-Wybacz mi proszę, ale nie mogę tu zostać. Obiecuję, że będę strzegła ziemie poza twoim rezerwatem i będziesz dla nas wielkim przykładem, ale nie mogę tu zostać. Wybacz mi!
-Nie czuje łączności z ziemią!-mówiła nadal z podniesionym głosem, ale coraz bardziej smutno.
-To tylko chwilowe za kilka minut znowu będzie normalnie. Żegnaj.-powiedziałam i zrobiłam kilka kroków po czym usłyszałam.
-Oh... ale ja znowu będę taka samotna...-powiedziała cicho, a ja kiedy się odwróciłam zobaczyłam,że z jej oczu spływają łzy koloru żywicy.
-Jeszcze raz przepraszam, że nie mogę tu zostać mam inne obowiązki. Ale...-zawahałam się przez chwile.-ja i jedno z moich dzieci,jak tylko będę je miała, będziemy odwiedzać cię co miesiąc.-powiedziałam po czym ruszyłam biegiem przez las bo za chwile lód mógł się odmrozić, a nie byłam do końca pewna jak zareaguje Rossalia kiedy znowu będzie mogła władać ziemią.Wydawało mi się że usłyszałam ciche "dziękuje".
Biegłam by jak najszybciej oddalić się od Rossali, nawet kiedy minęłam tereny Rezerwatu biegłam nieustannie dalej. Po dłuższym biegu moim oczom ukazała się znajoma polana. Nagle padłam na niej całkowicie wyczerpana z sił. Usłyszałam jęk Elvera. Odwróciłam się i nagle zamarłam. Nad Elverem stało to dziwne zwierzątko, tylko teraz trzymało w pyszczku eliksir.Resztkami sił wstałam, wzięłam od stworzenia fiolkę i jej zawartość wlałam do pyska wilka. Nie wiedziałam czy jest to lek czy trucizna, ale mogłam tylko się modlić by mu to pomogło. Kiedy ostatnie krople zniknęły, fiolka mi wypadła, a ja sama usunęłam się na ziemię i zasnęłam.


(Elver? Wiem,że beznadziejne )





Od Shurikena

Idę lasem. Dookoła ciemna noc. Gwiazdy świecą, jak zawsze najjaśniej świeci Altair. Moja ulubiona. Przypomina mi to jak z Legendą nazywaliśmy wszystkie zauważone na niebie światła. Straciłem wszystko. Wszystko czyli ją. To przez tą głupią Katrinę! To ona zniszczyła mój związek! Wiedziałem że od zawsze jej się podobałem, aż w końcu oszołomiła mnie tymi swoimi ziółkami i... Wolę o tym nie myśleć bo znowu wpadnę w furię i spalę wszystko dookoła.
-Co to było?- Mruknąłem kiedy coś poruszyło się w krzakach. Podszedłem bliżej i ŁUP! Coś chrupnęło mi w przednich łapach.
Są całe zakrwawione i jakoś tak dziwnie pokrzywione. Skoczył na mnie jakiś wilk.
-Fajnie tak wchodzić na nie swoje terytorium?!- ryknął.
-Złaź bo pożałujesz!-warknęłem, a on ugryzł mnie w szyję.
-Aaaaa!- jęknąłem, oczy rozbłysły mi ogniem. I wtedy ją ujrzałem.
-Nie, nie, nie, nie. To niemożliwe.-Szepnąłem.
-Co tam gadasz?-Prychnął wrogi wilk. To nie możliwe. Tyle na to czekałem i... Jest! Nie mogę znowu zawalić.
-Zostaw go Jax! On i tak już ledwo zipie. Jak masz na imię intruzie? - Zapytała spokojnie. Jej głos... Wcale się nie zmieniła.
-Ja... Nazywam się Shuriken. - szepnąłem. Ostatnie co zobaczyłem to obojętność w jej oczach... Zemdlałem.
(dokończ Legendo )

poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Nowy Członek! - Shuriken

Powitajmy go mile :D


imię: Shuriken (skrót Shuru)
wiek: 4 lata
płeć: samiec
partner/partnerka: kiedyś Legenda
status: wojownik
dzieci: brak
rodzina:ma nadzieje że już niedługo Legenda
żywioł przewodni: związany z ogniem
moce i umiejętności : kule ognia, i inne związane z ogniem
charakter : miły, pomocny, trochę władczy, służy pomocą
co go/ją interesuje: bieganie, gwiazdy
czego nie lubi: obcych wilków zalecających się do Legendy :P
steruje: Futrzak:3
historia : Kiedy poznał Legendę zostali parą  a ona odłączyła się od rodzinnej watahy i dołączyła do jego. Pewnego dnia zdarzył się wypadek. Jego łąkę zaatakowała obca wataha. Wszyscy zginęli, oprócz jego i Legendy. Lecz popełnił wielki błąd pocałował inną samicę gdy Legenda patrzyła. Potem się kłócili i Legenda odeszła ze stada. Bardzo ją kochał i szukał jej przez cały czas. Zawitał do jej rodzinnej watahy. rodzice niechętnie go przywitali(prawie zabili), ale po wielu prośbach dowiedział się,że Legedna do niej po wróciła na rok lecz niedawno odeszła. W końcu ją odnalazł, ale ona go nie pamięta.
marzenia: Wszystkie się spełniły. No może jeszcze mieć szczeniaki. Ale odnalazł Legendę.
talizman: Nie ma talizmanu. Utracił go kiedy go napadli.

Od Elvera c.d Thiery

-Posiadam wszystkie moce jakie są tylko możliwe.-rzuciła. Popatrzyłam na nią, lekko cofnąłem głowę i wybuchłem głośnym śmiechem. Thiera stała nie wiedząc co zrobić. Po minucie uspokoiłem się, otarłem łzy i machnąłem na nią łapą.
- Nie wierzysz mi?! - krzyknęła.
-Nie. - odpowiedziałem. - Może coś byś mi pokazała?

(Thiera? Sorry że krótkie. )

sobota, 19 kwietnia 2014

Od Thiery C.D Elvera

Zezłościłam się.
-Jaki z ciebie jest straszny cymbał!-warknęłam. Basior się zatrzymał.-Po pierwsze. Nie jestem dzieckiem! Jestem nastolatką, a tak w ogóle to jestem od ciebie starsza.
-He he. I co jeszcze?-głośno się zaśmiał.
-Drwisz sobie ze mnie?-podniosłam głos.-Tak się składa, że miałam 15 lat.
-Staruszka-kłamczuszka.-wyśmiewał się.
-Tak się składa, że odmłodziłam się o 11 lat po ostatniej porażce w moim życiu.
-Dziecko...masz bardzo bujną wyobraźnię, wiesz o tym...prawda?
-Posiadam wszystkie moce jakie są tylko możliwe.-rzuciłam.

(Elver? Ja wiek wilków traktuję nie w ludzkich latach, ale w wilczych, tak że mam gdzieś około 28 lat. Nie nazywaj Thiery dzieckiem. -.- Proszę.)

Od Elvera cd.o Thiery

-Ty też lubisz ciemnie klimaty? -zapytała.
-Wole tęcze i jednorożce. - powiedziałem odwracając się. Wilczyca jednak szybko zrobiła kilka kroków i stała przede mną.
- Gdzie idziesz? - zapytała.
-Tam gdzie takie dzieci jak ty chodzić nie mogą. - odparłem omijając wilczyce.
-A może przyszedłbyś dzisiaj po zachodzie słońca nad wodospady. - zapytała kolejny raz. Odwróciłem się i przybliżyłem swój pysk do jej ucha. Z nutą romantyczności szepnąłem:
- Nie

( Thiera? )